Modeling

Samochodem po Tokio

Wchodzimy do samochodu po kolei. Większe vany mieszczą siedem modelek, jak się ściśniemy, do ośmiu. Najlepsze miejsca mają te przy oknach – mogą oprzeć się o szyby, jako pierwsze wysiadać podczas przystanków na castingi. Wcale nie jest nam wygodniej, bo jesteśmy chude. Mamy długie nogi, które wpychamy między siedzenie a bagaże swoje i koleżanek. Bagaże. Tak, to nie są zwykłe torby, muszą pomieścić: buty na szpilce, jedzenie na cały dzień, ciężkie jak cegła portfolio, książki dla zabicia czasu i kostium kąpielowy. Ja dorzucałam jeszcze do tego: aparat fotograficzny, notes, długopis, zeszyt sudoku albo krzyżówek. Zestaw niczym na wczasy. Tylko że castingi z wakacjami nie mają nic wspólnego, gdyż stanowią idealne zaprzeczenie wakacyjnej wolności.

Musisz zjawić się w agencji o bardzo konkretnej godzinie. Japończycy nie znoszą spóźnialskich – zapamiętaj to na całe życie. Czysta, pachnąca, niczym dziewczę na wydaniu – ubrana najlepiej na czarno, prawie bez makijażu. W agencji zazwyczaj nikt z tobą nie rozmawia, wszyscy są zapracowani, dzwonią telefony, drukują się ważne maile, kontrakty, umowy. Siedzimy na kanapie jak trusie, czekamy na sygnał od kierowcy. Bezmyślnie kartkujemy leżące na stolikach magazyny mody. Okej, jesteśmy w komplecie, możemy schodzić na dół. Winda jest tak ciasna, że cały nasz zespół zjeżdża nią na kilka razy. Pod budynkiem agencji pakujemy się do czarnego samochodu. Ta, która zajmie torebką przednie siedzenie, wygrywa zawody. Miejsce obok kierowcy jest najbardziej pożądane – nikt nie wbija ci kościstych łokci, można wyciągnąć nogi.

Kierowca trzyma listę castingów, ale wolno nam do niej zajrzeć. Zawsze jest długa, obejmuje kilkanaście castingów, rozsianych po całym mieście. Nie wszystkie są dla nas, trzeba sprawdzać po imionach – czasami twoje castingi stanowią zaledwie połowę. To nie znaczy, że masz lżej i możesz wysiąść, kiedy skończysz. Jeśli czasu jest mało, a castingi daleko, pojedziesz na wszystkie. Będziesz czekać na koleżanki, spacerując po okolicy albo czytając książki, paląc papierosy i słuchając muzyki. Jedną z atrakcji podczas oczekiwania są zakupy w „conbini”, czyli całodobowych „wygodnych sklepach” – tzw. convenience stores. Te niewielkie sklepy stanowią rozrywkę same w sobie – znajdziesz w nich najdziwniejsze jedzenie i najgrzeczniejszą obsługę. O której skończysz? Zależy od liczby castingów, ale najczęściej wieczorem. Kierowca każdą z dziewczyn odwozi na jej ulicę – zazwyczaj mieszkamy w różnych dzielnicach Tokio, więc trwa to dłuższą chwilę.

W Japonii modelki nie jeżdżą na castingi samodzielnie. Powód? Miasto jest zwyczajnie zbyt wielkie. Standardowy dzień modelki w Tokio (pomijając weekendy oraz dni, w których pracuje na sesjach i pokazach mody) zaczyna się wcześnie rano i kończy późnym wieczorem. Dziewczyny robią około 15 castingów dziennie, czasami mają dłuższą przerwę na obiad, czasami zjadają lunch po drodze.  Plusem tych podróży jest to, że nie trzeba przejmować się mapami, stresować, że na któryś z castingów dojedzie się spóźnionym. Jeśli modelki się lubią i dogadują (a tak bywa zazwyczaj), to całodzienne podróżowanie po mieście może być przyjemnością. Mnie pozostały po Tokio bardzo skrajne wspomnienia. Jedne przepiękne, inne związane z brakiem pracy i notorycznym stresem. Jeśli pracujesz, castingi nie męczą, bo są tylko odskocznią – przyjemnym fragmentem dnia, kiedy dziewczyny mogą pobyć ze sobą.

Gdzie odbywają się castingi? Czasami w wielkich halach przemysłowych, czasami w biurze agencji. Najwięcej castingów organizowanych jest jednak w sklepach marki, która prowadzi casting. Rzadko zdarza się, żeby na takim castingu nie tworzyła się kolejka – zazwyczaj spotyka się tam jednocześnie kilka agencji i jest spora konkurencja. Większość klientów (czyli osób przeprowadzających casting dla konkretnej firmy) wymaga, żeby modelki mierzyły różne zestawy ubrań, przez co castingi do katalogów czy kampanii odzieżowych trwają przez kilka godzin. Najmniej przyjemnym momentem każdego castingu nie jest jednak czekanie, ale chwila, w której klient daje po sobie poznać, że go nie interesujesz. W jaki sposób? Przede wszystkim nie proszą cię o przymierzenie strojów, które zakładały inne dziewczyny przed tobą, nie robią ci zdjęć i bardzo powierzchownie przeglądają portfolio. Jeśli klienci są zainteresowani, okażą to również dodatkowymi pytaniami – kierowanymi wcale nie do nas, ale do naszego managera-kierowcy.

Warto tutaj wspomnieć o kolejnym aspekcie, który odróżnia japońskie castingi od tych w Stanach czy w Europie: Japończycy są na bakier z językiem angielskim. Komunikacja na castingach odbywa się między klientami a naszym agencyjnym kierowcą, który pełni również rolę managera – przedstawia nas, podając wymiary, wiek, pochodzenie, wymienia najważniejsze sesje dla magazynów i pokazy mody. Rzadko kiedy klient zwraca się do nas bezpośrednio, wszystkie uwagi na nasz temat wymieniane są po japońsku. Pamiętam, jaką frajdę podczas ostatniego kontraktu w Tokio (na który wyjechałam już jako absolwentka japonistyki) sprawiało mi obserwowanie reakcji klientów, kiedy po skończonym castingu zwracałam się do nich w ich ojczystym języku. Uwagi dotyczące modelek na castingu nie zawsze są uprzejme, a przecież właśnie z uprzejmością kojarzeni są Japończycy. W pamięci utkwił mi szczególnie jeden casting, na którym wyśmiano mój sposób chodzenia na szpilkach – nikt się chyba nie spodziewał, że ta niepozorna blondynka pożegna się płynnym japońskim, dziękując za komentarz. 

 

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply