Modeling

Żeby ją zadowolić

Xi podnosi do ust chude palce, zastyga z papierosem przy twarzy. Nasz balkon oświetlają zapalające się nieśmiało okna w sąsiednich kamienicach. Siedzimy w tym półmroku, ja z kolanami podwiniętymi pod brodę, Xi oparta o barierkę, zaciąga się papierosem. Z oddali dochodzą nas odgłosy imprez na plaży – Barcelona nigdy nie śpi, Barcelona się bawi. Pewnie gdzieś wśród tego bawiącego się w najlepsze tłumu są nasze współlokatorki, dwie sympatyczne, ale słabo mówiące po angielsku Hiszpanki. Barwy nocy przeobrażają twarz Xi w prawdziwe dzieło sztuki, w jej oczach odbija się księżyc, kiedy tak na mnie patrzy. Jej pełna, blada twarz, oczy – kratery smutku. Czarne włosy, niczym niebo bez gwiazd, oplatające kontur buzi.

– Tęsknisz za domem? – pytam. Może pytam naiwnie. Wszystkie modelki tęsknią za domem, bez względu na pochodzenie.

– Tęsknię – zaciąga się papierosem. – Ale szybko nie wrócę.

Xi wyjechała z Chin jako młodziutka dziewczyna. Teraz podróżuje po całej Europie, jest rozchwytywana. Często dzwoni do swojej mamy – nic nie rozumiem z ich rozmów, ale widzę, jak zmieniają się jej oczy, jak promienieje i gaśnie.

Mama Xi nie jest szczęśliwą kobietą, chociaż o tym nie mówi. Xi jednak wie, że nie jest wystarczającym szczęściem dla swojej mamy. Mama Xi od zawsze marzyła o dużej rodzinie, chciała mieć gromadkę dzieci, dom wypełniony rumorem. Nie mogła. Nie może. Nigdy nie będzie miała. Kiedy mieszkałyśmy razem z Xi, prawie 10 lat temu, polityka Chin zezwalała matkom tylko na jedno dziecko. Większa liczba potomstwa nie była prawnie zabroniona, ale obarczona wysokimi grzywnami, w wyniku czego niewielu rodziców mogło zapewnić jedynakom rodzeństwo. Xi była więc jednocześnie spełnionym marzeniem i zapowiedzią końca. Wyznaczała granicę, której matka nie była w stanie przekroczyć.

– Jedyne, czego zawsze chciałam, to żeby była dumna. Ten cały modeling jest tak naprawdę po to, żeby ją zadowolić.

– Teraz na pewno jest z ciebie dumna. Tyle jeździsz, pracujesz.

– Nie wiem. – Xi przygniata krótki odwłok papierosa do wnętrza popielniczki. – Nigdy mi tego nie powie.

Zasady chińskiej polityki jednego dziecka w rodzinie sformułowano na II Państwowym Sympozjum o Populacji, które odbyło się w syczuańskim Chengdu w dniach 11-14 grudnia 1979 roku. Podczas końcowej debaty ówczesna wiceminister Chen Muhua (była również pierwszą w historii Chin kobietą piastującą urząd premiera) przekonała delegatów, że nałożenie na pary limitu jednego dziecka może spowolnić gwałtowny przyrost naturalny w Chinach. Był to początek „rewolucji populacyjnej”, która do dziś pozostaje przedmiotem ostrych sporów. (…) Aż do początku lat dziewięćdziesiątych prawie całe społeczeństwo żyło w realiach gospodarki planowanej. Posiadanie więcej niż jednego dziecka oznaczało utratę pracy, mieszkania (które przydzielał pracodawca), prawa do przydziałów żywności i odzieży, dostępu dziecka do edukacji i opieki medycznej, a nawet szansy na znalezienie innej pracy, ponieważ nikt nie ośmieliłby się zatrudnić takiego rodzica. On i jego najbliżsi straciliby absolutnie wszystko tylko dlatego, że w rodzinie pojawiło się „dodatkowe” dziecko. W warstwach wykształconych było doprawdy niewielu, którzy zaryzykowaliby w ten sposób swoją przyszłość. – Xinran, „Wiadomość od nieznanej chińskiej matki”

Zanim poznałam Xi, zanim wypaliłyśmy kilka paczek papierosów na naszym balkonie, Chiny stanowiły dla mnie tylko odległy punkt na mapie. Podobnie jak Rosja czy Brazylia – wiedziałam o tych krajach tyle, ile nauczono mnie w szkole. Dopóki nie zamieszkałam z Chinką, Rosjanką, Brazylijką moja wiedza o ich rzeczywistości była niezwykle płytka. Nic tak nie otwiera oczu jak rozmowa z drugim człowiekiem, zajrzenie do jego świata – z szacunkiem – i wyciągnięcie lekcji. Do tej pory wspominam to, co usłyszałam od moich koleżanek modelek – doceniam wszystkie historie, z których czerpałam wiedzę o ich świecie. Każdy z nas obrasta w stereotypy, budowane w oparciu o narodowość, kolor skóry, włosów, płeć, wykonywany zawód. Łatwo wydawać wyroki, kiedy stoi się z boku. Już od pierwszych wyjazdów modeling nauczył mnie jednego: niczego i nikogo nie wolno mierzyć własną miarą, oceniać powierzchownie i wierzyć pozorom.  

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply