Modeling, Podróże

Pamiętnik modelki #2 – Paryż

17 września 2013, 7:30

Obudziłam się oczywiście o 6:30, cholera wie, po co i dlaczego. O 7 zjadłam śniadanie (twarożek z dżemem i dwa ciastka dietetyczne z masłem orzechowym) i z powrotem położyłam się do łóżka, ale natłok pomysłów związanych z blogiem rozbudził mnie silniej niż kawa. Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz czułam takie przyjemne podniecenie, pozytywne wibracje i pewność, że robię coś odpowiedniego.

11:15

Czy ktoś mi w końcu odpisze, czy ktoś raczy odpowiedzieć na moje wiadomości?

16:40

Tym razem nie będę się poddawać. Nie pozwolę sobie rzucać ciągle kłód pod nogi. Powinnam znaleźć odpowiednie techniki relaksacji, bo co chwilę wynajduję nowe powody do zamartwiania. Doskonałymi środkami odstresowującymi są dobre książki i bliscy przyjaciele. Dlatego też zaczytuję się w biografii Maxa Factora, a wieczorem wychodzę z O. na piwo.

19 września 2013, 14:50, samolot

Lecę do Paryża. Tak wariackiego wyjazdu na kontrakt jeszcze nie przeżyłam. Na wiadomość potwierdzającą mój wylot oraz bilet lotniczy czekałam do ostatniej chwili, a zaledwie wczoraj dowiedziałam się, że paryska agencja nie ma wolnego mieszkania, w którym mogłabym się zatrzymać, więc to agencja z Polski szuka dla mnie miejsca w hostelu. Dostałam dwie opcje do wyboru: jednoosobowy pokój, ale pod Paryżem albo trzyosobowy, w hostelu usytuowanym w samym centrum miasta. Odpowiedź wydaje się być oczywista – nie mogę tracić kilku godzin na dojazdy, kiedy w grę wchodzą castingi i pokazy.

Za hostel będę musiała zapłacić na miejscu, więc mam nadzieję, że pieniądze od polskiej agencji zdążyły wpłynąć na moje konto oraz że będę mogła zapłacić za noclegi kartą, bo nigdy wcześniej nie wyciągałam euro z bankomatu za granicą. Nigdy przedtem nie mieszkałam też w hostelu, dlatego obawiam się lekko o panujące tam warunki, dostęp do wi-fi, a przede wszystkim o towarzystwo osób, z którymi przyjdzie mi zamieszkać. Hostel znajduje się w dzielnicy Montmartre, więc liczę na to, że bez trudu odnajdę stację metra, a dojazd do agencji nie będzie skomplikowany. Agencja zarezerwowała dla mnie nocleg do 25 września, więc jeśli nie dostanę żadnych pokazów w trakcie Fashion Weeku, wracam do domu – relaksuję się i odpoczywam.

CASTING PLEIN SUD 15:00-17:00

Madeleine fioletową linią do Opera i w linię 3 – Rue Saint Maur – 49 rue Servan → ask for Elisa

21 września 2013, hostel, Paryż

Zjadam moje drugie francuskie śniadanie wliczone w cenę noclegu. Świeża bułeczka, croissant, masełko, mocna kawa z mlekiem i grejpfrutowy sok. Zgodnie z przyjętą na ten wyjazd zasadą „co cię nie zabije, to cię wzmocni”, staram się w obecnej sytuacji dostrzegać jak najwięcej pozytywów. Przede wszystkim – jestem w PARYŻU! Który jest przepiękny. Po raz pierwszy w życiu mam okazję mieszkać w zagranicznym hostelu, poznać panujące tu zwyczaje. Wszystko, co mnie spotkało wczoraj w agencji będzie idealnym materiałem na bloga, dlatego każde usłyszane słowo jest dla mnie na wagę złota. Te złe słowa szczególnie.

Przypuszczam, że zaskoczę kilka osób historią o tym, jak agencja kazała mi biec do Zary po nowe buty na szpilce, gdyż nie spodobały im się te, które miałam na sobie. 30 euro to niby nie majątek, ale jednak pieniądze wyrzucone w błoto (sama na pewno nie kupiłabym sobie nowych butów na obcasie – zakładam je przecież wyłącznie na castingi!). Możliwe, że wielu czytelników otworzy oczy ze zdziwienia, kiedy napiszę, jak wielkim faux pas okazało się przekroczenie drzwi agencji bez założonych szpilek. Modelka w płaskich butach?! Wchodząca do swojej agencji – nie na żaden casting. Oberwało mi się od bookerów za wejście do ich agencyjnej Narni nieprzygotowaną, a ta sama bookerka, która kazała mi biec po buty do Zary, poprosiła, żebym przed castingami pojechała do hostelu się przebrać, mimo że miałam na sobie zwykłe czarne rurki i koszulkę od Jill Stuart. Nie będę ukrywać, że poczułam się jak burak i totalna wieśniara, ale obserwując to, co działo się w agencji przez kolejne dwie godziny, zrozumiałam, że „oprzyrządzają” w ten sposób prawie każdą dziewczynę. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jesteśmy etykietką agencji i na ważnych castingach (a takie miałam wczoraj) musimy jak najlepiej ją reprezentować, ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że za chwilę każdą z nas obwiążą złotą kokardką i wyślą do klienta w eleganckiej paczce.

Ostatecznie zrobiłam moje cztery castingi (Kenzo, Balenciaga, Alexander McQueen i Plein Sud), ale nie sądzę, że na którymkolwiek poszło mi wystarczająco dobrze. Najlepsze jest jednak to, że chyba po raz pierwszy naprawdę PRZESTAŁO MI ZALEŻEĆ. Fajnie byłoby odnieść wielki sukces w Paryżu, ale równie fajnie we wtorek spakować manatki i w środę wylecieć do domu. Hostel mam opłacony do 25tego, co oznacza, że polska agencja znajdzie dla mnie inne tanie lokum albo tutejsza agencja zdecyduje się wynająć mi mieszkanie. Pierwsza opcja nie wchodzi w grę, bo nie spędzę kolejnego tygodnia w podobnych warunkach, a skoro paryska agencja nie miała dla mnie miejsca wcześniej, to dlaczego teraz mieliby zmienić zdanie? Dziewczyn jedynie przybędzie.

Issey Miyake 10:00-14:00, 5 Place des Vosges, metro St Paul

Atsuro Tayama 10:00-18:00, 71 Rue de la Fontaine au Roi → ask for Benoit

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply