Browsing Tag

Pamiętnik

Modeling

Pamiętnik modelki – Mediolan #1

28 października 2008, lotnisko Okęcie

Witaj w domu, modelko. Ty, twoje lotnisko, samodzielność, samotność i narastające z każdym wyjazdem obawy. To twój home pozbawiony house, mieszkanie bez czterech ścian, wypełnione ruchem, oczekiwaniem, językami świata. Lotnisko – pośpiech i zwolnienie. Twarze rozbudzone podróżniczą podnietą i te zatrzymane w bezruchu oczekiwania na lot. Elegancja stewardess z małymi walizeczkami i pasażerów pierwszej klasy z torbami Louis Vuitton. A później – połykanie wysokości przez smukłe ciało samolotu, skrzydła rozcinające przestrzeń gęstniejącą od chmur.

Witaj w domu, modelko. Tak pełnym, a pustym. Tylko chwilowo twoim – niestałym i niewiernym. Tokarczuk pięknie pisała o lotniskach. Powinnam była zabrać „Biegunów”, miałabym czas dokończyć. Zabrałabym też ze sobą laurkę od chłopców z klasy, gdyby tylko nie wykleili jej plasteliną – krokodyl B. zdeformowałby już nie tylko swój ogon. P. napisałam, że laurka i hamburger lecą razem ze mną, co nie jest właściwie kłamstwem, bo lecą, oczywiście, że lecą – w mojej pamięci i (och) w moim sercu. Jeden z najbardziej wzruszających obrazów, jaki będzie mi stawał przed oczami jeszcze przez wiele długich lat – moje kochane, klasowe chłopaki wręczające mi przygotowywaną przez całe PO laurkę.

Continue Reading

Codzienność, Modeling

Pamiętnik modelki #3

21 września 2013, hostel, Paryż

Nauczona doświadczeniem z Mediolanu, postanowiłam wzbogacić mój – być może kilkudniowy – pobyt w Paryżu tyloma pozytywnymi wspomnieniami, ile tylko uda mi się zgromadzić. Dlatego też zamiast denerwować się wczoraj na koszmarnie wolny Internet, umówiłam się z W., modelką z mojej agencji-matki, która jest tutaj na kontrakcie z inną paryską agencją. Wypiłyśmy po dwa piwa, wypaliłyśmy kilka papierosów, uśmiałam się i pozwiedzałam magiczny Paryż nocą. W ten weekend planuję obejść miasto wzdłuż i wszerz, maksymalnie wykorzystać czas, który dostałam w prezencie.

23 września 2013, hostel, 6:30

Od godziny siedzę w kuchni i czekam na śniadanie, które rozpoczyna się o 7:30. Umieram z głodu, zmęczenia, niewyspania i nerwów. Przez całą noc nie zmrużyłam oka przez dwóch chrapiących w sąsiednich łóżkach facetów. Tak – w moim wspaniałym hostelowym pokoju mieszkam obecnie z dwoma obcymi mężczyznami, jeden ma tak na oko sześćdziesiąt, drugi trzydzieści parę lat.

Continue Reading

Modeling, Podróże

Pamiętnik modelki #2 – Paryż

17 września 2013, 7:30

Obudziłam się oczywiście o 6:30, cholera wie, po co i dlaczego. O 7 zjadłam śniadanie (twarożek z dżemem i dwa ciastka dietetyczne z masłem orzechowym) i z powrotem położyłam się do łóżka, ale natłok pomysłów związanych z blogiem rozbudził mnie silniej niż kawa. Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz czułam takie przyjemne podniecenie, pozytywne wibracje i pewność, że robię coś odpowiedniego.

11:15

Czy ktoś mi w końcu odpisze, czy ktoś raczy odpowiedzieć na moje wiadomości?

16:40

Tym razem nie będę się poddawać. Nie pozwolę sobie rzucać ciągle kłód pod nogi. Powinnam znaleźć odpowiednie techniki relaksacji, bo co chwilę wynajduję nowe powody do zamartwiania. Doskonałymi środkami odstresowującymi są dobre książki i bliscy przyjaciele. Dlatego też zaczytuję się w biografii Maxa Factora, a wieczorem wychodzę z O. na piwo.

Continue Reading

Codzienność, Modeling

Pamiętnik modelki #1

8 września 2013, 9:28

Pierwsze czynności po przebudzeniu to wejście na wagę, zmierzenie obwodu bioder i wypicie kubka przegotowanej wody z cytryną. Siedzę przy stole w kuchni i oglądam piękny dzień za oknem. Mimo wczesnej godziny słupek rtęci na termometrze dogadania już dwudziestą kreskę. Koniec lata rozpieszcza nas zaskakująco ciepłym weekendem – wykorzystaliśmy go wczoraj obiadem w Złotym Potoku, a dziś planujemy uczcić pieczonkami na działce.

Karmelowa kawa z mlekiem i kolejna próba nauki do egzaminu licencjackiego. Układ sił na współczesnej japońskiej scenie politycznej. Tanoshii. Mam kiepski humor, bo w biodrach 88 cm, a w udach aż 89. Ohyda! Wiem, że ostatnio folgowałam sobie z jedzeniem, szczególnie w nocy, ale żeby dwa ciasteczka, trzy babeczki i cztery czekoladki tak szybko osiedliły się na biodrach? Dlaczego nie mogę utrzymać jednej wagi bez ciągłego myślenia o jedzeniu, bez wyrzutów sumienia i odmawiania słodkości? Dlaczego tyłek nie rośnie od marchewki?

Continue Reading

Codzienność

Zły sen

11 maja 2014

Nienawidzę budzić się snami tak strasznymi, że mimo wczesnej pory już nie potrafię zasnąć. Najgorsze jest tych kilka pierwszych sekund, kiedy senne potwory przegryzają rzeczywistość – zanim zjawy rozpłyną się na jawie, leżę sparaliżowana strachem, obezwładniona koszmarem, w którym brodziłam przed chwilą. Myśli od samego rana nasiąknięte czarnym błotem, śmierdzącymi pomyjami – wstaję lewą nogą.

Zły sen przykleja się do człowieka i trudno go zapomnieć.

Continue Reading