Codzienność

Co u mnie nowego?

To był dobry poranek, chociaż budzik zadzwonił o jakieś milion godzin wcześniej, niż wypada w soboty. Okazuje się, że dzień można rozpoczynać bez kawy, pod warunkiem, że czeka na nas słodkie jak miód śniadanie. Dzisiaj mango z domową granolą zalane mlekiem ryżowym. Nie mogłam przestać jeść, przez co prawie spóźniłam się na tramwaj – akurat, kiedy zamiast ukochanych New Balansów miałam na nogach botki na obcasie (wierzcie mi, bieganie w nich to żadna przyjemność). Tramwaj zaskoczył mnie przy Filharmonii, gdyż z niewiadomych przyczyn pojechał prosto, zamiast skręcić w kierunku Bagateli, zostałam zatem zmuszona do krótkiego spaceru od Placu Wszystkich Świętych. Odkryłam dzięki temu, że krakowski Rynek o 7:50 w sobotę wygląda, jak zupełnie inne miejsce – bez gołębi, bez turystów, cichutkie i spokojne. Po godzinie spędzonej w agencji, nadrobiłam kawowe zaległości mocnym espresso i łagodnym latte w Dyni, pracując intensywnie z zaprzyjaźnionym fotografem. W międzyczasie zza chmur wyjrzało na świat słońce, więc drogę powrotną pokonałam piechotą.

Od jakiegoś czasu zaczęłam obawiać się pisania. Kiedyś tworzenie było dla mnie lekarstwem, zawijałam w słowa całą rzeczywistość – teraz wystukuję niepasujące do siebie zdania, a słowa to zaledwie bękarty moich myśli. Skąd ta niemoc? Czy u jej podstawy leży chroniczny brak czasu, zły dobór tematów, a może lenistwo? Nieustannie poszukuję nowych wymówek i pretekstów, żeby nie pisać, żeby odwlekać to, co powinno być dla mnie czystą przyjemnością. Odkąd skończyłam regularne prowadzenie pamiętnika, trudno mi powrócić do pisania o sobie. Kiedyś uwielbiałam rozpoczynać poranki od przemyśleń na temat tego, co wydarzyło się dzień wcześniej, spisywałam luźne myśli, zasłyszane cytaty, notowałam fragmenty ulubionych książek. Żyłam, oddychałam, wzrastałam pisaniem i bardzo chciałabym do tego stanu wrócić.

Co u mnie nowego? Laptop się popsuł i od teraz funkcjonuje wyłącznie jako komputer stacjonarny – nie można zamykać połamanej obudowy. Zaczęłam w tym semestrze naukę hiszpańskiego, lecz póki co wcale nie jestem zachwycona. Czuję się śmiesznie, przesadnie sepleniąc na zajęciach, a słówka nie brzmią tak lekko i melodyjnie, jak w języku włoskim. Zapisałam się również na konwersatorium „Poprawna polszczyzna w zawodzie filologa i tłumacza”. Aż wstyd się przyznać, że o tak wielu rzeczach na temat polskiego nie miałam do tej pory bladego pojęcia.

Fajnie, że jeszcze tu jesteście. Postaram się poprawić i wpadać do was częściej.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

11 komentarzy

  • Reply Katsuumi Marzec 7, 2015 at 7:55 pm

    Fajnie, że napisałaś 🙂

  • Reply Anonimowy Marzec 7, 2015 at 9:11 pm

    Ja też trochę odzwyczaiłam się od pisania. Mój pamiętnik służy bardziej jako podstawka pod kubek z herbatą, a z każdym dniem coraz trudniej mi wrócić do zapisywania wydarzeń i myśli. Jak znajdziesz sposób na odwrócenie tego i powrót do radości i potrzeby pisania, daj znać!

  • Reply Anonimowy Marzec 7, 2015 at 9:46 pm

    a ja uważam, że fajne są takie posty "co u mnie" pisz tak jeszcze 😉

  • Reply Nat Marzec 8, 2015 at 12:23 am

    uwielbiam jak piszesz, nigdy nie przestawaj 🙂
    zapraszam: http://iluminatium-mundi.blogspot.com/

  • Reply Anonimowy Marzec 8, 2015 at 4:25 pm

    Mogłabyś podać jak robisz granole? 🙂

    • Reply martanovacka Marzec 9, 2015 at 9:09 pm

      Robi ją dla mnie moja mama 😉 Poproszę o przepis!

  • Reply Anonimowy Marzec 14, 2015 at 3:58 am

    à propos poprawnej polszczyzny – znasz/ogladasz kanal na YT Mowiac Inaczej? Jesli tak to co o nim myslisz? 😉

    • Reply martanovacka Marzec 16, 2015 at 7:53 pm

      Nie znam 😉 Zajrzę koniecznie i dam znać!

    • Reply martanovacka Marzec 28, 2015 at 8:52 am

      Zaczęłam oglądać i nie mogę się oderwać 🙂 Bardzo pozytywna dziewczyna i tyle cennej wiedzy!

  • Reply Ag Ol Marzec 21, 2015 at 1:45 pm

    Czemu hiszpański to seplenienie? Jest tam nasze wyraźne R i dla mnie brzmi normalnie. Ostatnio właśnie zaczęłam się go uczyć na internetowej stronie, jakieś podstawy tak dla siebie samej. I zamiast przyłożyć się do angielskiego, by osiągnąć pozom chociaż średnio zaawansowany, to rozdrabniam się na podstawy z obecnie.. 6 języków obcych. Trochę bezsensu, ale to ja 😉 A nawet, jak Paulina z Mówiąc Inaczej mi uświadomiła, dobrze nie znam polskiego, chociaż nim, jako rodowita Polka posługuję się płynnie, przynajmniej w mowie 😀

    • Reply martanovacka Marzec 28, 2015 at 8:46 am

      To fascynujące, jak mały procent Polaków posługuje się w pełni poprawną polszczyzną 😉
      Co do hiszpańskiego – chodzi mi o wszystkie sepleniące "se".

    Leave a Reply