Browsing Category

Codzienność

Codzienność

Post próbny

Post próbny w celu sprawdzenia, czy jeszcze potrafię pisać.

25 lutego napisałam w pamiętniku:

Co mówić, kiedy brakuje słów? Kiedy słowa nie wystarczają? Strach, którego nie powinno być. A jest. Boję się mówić, bo potrzeba nam słów ważnych, rozważnych, pomocnych. Odpowiednich. Boję się mówić, ale nie mogę milczeć. Milczeliśmy zbyt długo.

Nie potrafię się skupić. Na niczym. Na nikim. Na książce, na muzyce, a wczoraj – na pracy. Siedzę w kawiarni i samo bycie tutaj wydaje się abstrakcyjne. Może nawet – nieprzyzwoite. Co jakiś czas odsłuchuję wiadomości od P., a pomiędzy nimi – przysłuchuję się ludziom. Tak, rozmawiają o wojnie. Pijąc kawę. Jedząc ciasta. Normalne życie – jeśli przymiotnik normalny ma jeszcze jakieś znaczenie.

Dwa lata temu, w lutym, świat, który znaliśmy – pękł. Od tamtej chwili pęknięcie świata nieustannie się powiększa. To, co pamiętam z dawnych, „bezpiecznie nudnych” czasów wydaje się dziś luksusem. Wolność, beztroska, bezpieczeństwo. Czy na to zasługujemy?

Continue Reading

Codzienność, Słowa

Słoneczniki

Miałaś kiedyś poczucie, że zostałaś wysłuchana?

K. obraca filiżankę z pozłacanym brzegiem. Dotyka słoneczników kwitnących na porcelanie, jak gdyby chciała ułożyć ich żółte głowy do snu. Spojrzenie K. nasiąka tym rodzajem powagi, która doskwiera kobietom zbyt dojrzałym na swój wiek. Powagi ukrywanej pod frywolnym uśmiechem, zasłanianej baldachimem sztucznie uniesionych rzęs.

Wiesz, tak prawdziwie wysłuchana. Od początku do końca. Od pierwszego oddechu poprzedzającego słowo do ostatniej kropki postawionej przez myśl.

Continue Reading

Codzienność

Będzie dobrze

A tym szybem zjeżdżałem w dół. Mówi tata, poruszony. To była moja kopalnia.

Stalową wieżę wyciągową widać już z daleka.

Wyobrażam sobie tatę w kopalnianej szatni, gdzie na łańcuchach zakończonych hakami wiszą ubrania na zmianę. Tatę pobierającego niezbędny ekwipunek: blaszkę nazywaną przez górników „marką”, która stanowi dowód, że pracownik danego dnia zjechał w dół. Maskę przeciwpyłową, aparat ucieczkowy i lampę z akumulatorem, przechowywane w lampowni. Tatę w górniczym hełmie czekającego w nadszybiu, by zjechać na dworzec kolejki podziemnej. I w końcu – wyobrażam sobie tatę znikającego w ciemności, którą zna tylko ten, kto przebywał pod ziemią.

Continue Reading