Codzienność

Post próbny

Post próbny w celu sprawdzenia, czy jeszcze potrafię pisać.

25 lutego napisałam w pamiętniku:

Co mówić, kiedy brakuje słów? Kiedy słowa nie wystarczają? Strach, którego nie powinno być. A jest. Boję się mówić, bo potrzeba nam słów ważnych, rozważnych, pomocnych. Odpowiednich. Boję się mówić, ale nie mogę milczeć. Milczeliśmy zbyt długo.

Nie potrafię się skupić. Na niczym. Na nikim. Na książce, na muzyce, a wczoraj – na pracy. Siedzę w kawiarni i samo bycie tutaj wydaje się abstrakcyjne. Może nawet – nieprzyzwoite. Co jakiś czas odsłuchuję wiadomości od P., a pomiędzy nimi – przysłuchuję się ludziom. Tak, rozmawiają o wojnie. Pijąc kawę. Jedząc ciasta. Normalne życie – jeśli przymiotnik normalny ma jeszcze jakieś znaczenie.

Dwa lata temu, w lutym, świat, który znaliśmy – pękł. Od tamtej chwili pęknięcie świata nieustannie się powiększa. To, co pamiętam z dawnych, „bezpiecznie nudnych” czasów wydaje się dziś luksusem. Wolność, beztroska, bezpieczeństwo. Czy na to zasługujemy?

Continue Reading

Codzienność, Słowa

Słoneczniki

Miałaś kiedyś poczucie, że zostałaś wysłuchana?

K. obraca filiżankę z pozłacanym brzegiem. Dotyka słoneczników kwitnących na porcelanie, jak gdyby chciała ułożyć ich żółte głowy do snu. Spojrzenie K. nasiąka tym rodzajem powagi, która doskwiera kobietom zbyt dojrzałym na swój wiek. Powagi ukrywanej pod frywolnym uśmiechem, zasłanianej baldachimem sztucznie uniesionych rzęs.

Wiesz, tak prawdziwie wysłuchana. Od początku do końca. Od pierwszego oddechu poprzedzającego słowo do ostatniej kropki postawionej przez myśl.

Continue Reading

Słowa

La Bella Simonetta

Alessandro di Mariano di Vanni Filipepi kolejną godzinę pochylał się nad obciągniętą płótnem deską.

– Sandro, ti prego – Giovanni przystawił krzesło bliżej pochłoniętego pracą brata. Jego potężna sylwetka zagrodziła drogę światłu wpadającemu przez okno pracowni przy Via del Porcellana. – Lo capiranno tutti. Wszyscy się zorientują. Za dużo ryzykujesz. Opamiętaj się, Sandro!

Muoviti, Il Botticello – warknął Alessandro. – Przesuń się, Beczułko. Zabierasz mi słońce.

Giovanni załamał ręce, ale odsunął krzesło i przyjrzał się ponownie rozłożonej przed bratem desce. Wiedział, że ma rację. Sandro powinien przestać i znaleźć bezpieczniejszy sposób na wyrażanie uczuć. Niestety wiedział również, że żaden argument nie przekona młodszego brata do innego sposobu. Potrafił okazać miłość jedynie poprzez malarstwo i jedynie w malarstwie widział przyczynę i sens.

Continue Reading