Browsing Tag

Włochy

Włochy

Alessandro Baricco – “Jedwab” i inne książki

W Nieznośnej lekkości bytu Milan Kundera pisał, że miłość może się narodzić z jednej metafory. Lubię myśleć, że moja miłość do słów przelewanych na papier przez Alessandra Baricco zrodziła się z metafory niezwykle ładnej i oryginalnej.

Marcie – na pamiątkę wspólnej bolońskiej przygody.

Taką dedykacją pożegnała mnie kochana U., z którą miałam szczęście spędzić większą część Erasmusa. Dedykacja znajduje się na pierwszej stronie książki, którą dostałam od U. tuż przed wylotem z Bolonii. Książka ta została napisana przez włoskiego pisarza pochodzącego z Turynu, Alessandra Baricco i nosi tytuł Seta (na półkach polskich księgarni szukajcie tytułu Jedwab).

U. wybrała właśnie tę książkę ze względu na tematykę: włoski pisarz opowiadający o dziewiętnastowiecznej Japonii. Trudna miłość i piękno dawnej, tajemniczej Japonii opisane w moim ukochanym języku – to musiało się skończyć niegasnącym zachwytem.

Czytałam Jedwab, opuszczając miasto, które już na zawsze będzie kojarzyło mi się z radosnym odkrywaniem. Opuszczając jedyny kraj, w którym moje serce zaczyna bić szybciej. Opuszczając nowych znajomych, nowo rozpoczęte tradycje. Żegnałam Bolonię i Włochy tak, jak Hervé Joncour żegnał egzotyczną Japonię. Oboje wracaliśmy do tego, co jest dobrze znane. Bezpieczne. Przewidywalne. Stabilne. Kochane. Przyciskałam do piersi egzemplarz Jedwabiu, kiedy samolot oderwał się gwałtownie od płyty lotniska, a pomarańczowa plama Bolonii stawała się coraz mniejsza i mniejsza. We wspomnienia zaplątał się fragment jednej z ostatnich stron powieści:

To dziwne cierpienie. (…) Umierać z tęsknoty za czymś, czego nigdy nie przeżyjesz.

Continue Reading

Podróże, Włochy

Bolonia, via Broccaindosso

Zanim wyjdę z mieszkania, Nina wychyla łebek zza ściany. Za każdym razem wygląda na nieco zdziwioną, że zostawiamy ją samą, a przecież ucieka od naszych naiwnych dłoni, kiedy tylko spróbujemy ją przytulić. Zakładam płaszcz i otwieram drzwi, uważając, żeby niesforna kotka nie czmychnęła na patio. Za drzwiami od razu robi się kolorowo. Pomarańczowy dziedziniec, marmurowe posadzki. Zbiegam po schodach, wychodzę na ukrytą w cieniu wiekowych arkad ulicę. Via Broccaindosso. Czerwono-żółte domy, zielone okiennice. Po jednej stronie – mały sklepik spożywczy, w którym od rana do wieczora przesiaduje znudzony Pakistańczyk. Po drugiej – osteria, z której unosi się zapach makaronu w porze włoskiej kolacji.

Jeśli skręcę w prawo, dojdę do ruchliwej via San Vitale, jeśli w lewo – do jednej z najpiękniejszych i najstarszych ulic, czyli Strada Maggiore. Obie doprowadzą mnie pod wieże – Due Torri, górującego nad czerwonym miastem symbolu Bolonii.

Continue Reading

Codzienność, Włochy

Włoskie klimaty w serialach na HBO GO

Kwarantanna daje się wszystkim we znaki, bez względu na to, czy praca wymaga od nas wychodzenia z domu czy wykonywania zadań zdalnie. Każdego dnia dziękuję za to, że mam przyzwolenie na home office, nie muszę podróżować po mieście komunikacją, narażając siebie i innych. Wiem, że jestem w komfortowej sytuacji: umowa na czas nieokreślony, mało stresująca praca przy swoim własnym biurku. Z drugiej strony – tak, mam pełne prawo narzekać. Bo tęsknię do ludzi, tęsknię do bycia w biurze. Do krótkich pogaduch przy kawie i żartów przy obiedzie. Do poczucia, że kiedy zaczynam pracę – zamykam za sobą drzwi domu.

Odkąd zaczęłam pracę zdalną, gubię się w kawalerce. Wstaję od biurka po ośmiu godzinach i trochę nie wiem, gdzie jestem. Czy to jeszcze biuro czy mój pokój relaksu? Czy to normalne, że jakoś nie potrafię znaleźć zdrowego balansu? Czasami patrzę w ścianę i tak po prostu stoję. I wyłączam myślenie. I przez ten krótki moment gubię się w samej sobie. W końcu zaczęłam sobie wybaczać – brak wigoru, zmęczenie. Dzisiaj wiem, że podczas kwarantanny nie przeczytam wszystkich książek i nie będę każdego wieczoru publikować nowych tekstów na blogu. Jeśli oglądanie seriali robi mi dobrze w głowie, to odpuszczam ambitniejsze zajęcia i rozsiadam się na kanapie.

Tak, oglądamy ostatnio bardzo dużo seriali. Przyznajcie się bez bicia – kto teraz tego nie robi? Wiem, że wiele osób miało zaplanowane wakacje w Italii, które zostały przełożone na “niewiadomokiedy”. Wpadłam więc na pomysł stworzenia listy seriali, które choć na krótką chwilę przeniosą nas we włoskie klimaty. W swoim zestawieniu skupiłam się wyłącznie na serialach udostępnianych przez platformę HBO GO – o włoskich filmach i serialach na Netliksie pisały już obszernie Agnieszka z Uwielbiam włoskie klimaty oraz Natalia z Włoskielove.

Continue Reading

Modeling, Włochy

Pamiętnik modelki – Mediolan #3

4 listopada, 00:15

Ile takich długich, chudych ciał jest w stanie pomieścić jedno miasto? Mam wrażenie, że jesteśmy wszędzie, oblegamy każdy kąt. Podróżujemy metrem, autobusem, tramwajem, jemy w każdej restauracji, pijemy kawę w każdym barze. Wiecznie w pośpiechu, zawsze na czarno. Armia wygłodzonych wieszaków.

Ostatnia marchewka na dziś. Czuję, że tyję i czuję, że chcę – że powinnam – schudnąć. Zjadłam dziś: płatki z mlekiem i bananem, kaszę z tuńczykiem i sosem pomidorowym, sałatkę, jabłko, banana, ze cztery marchewki. Wypiłam sporo herbaty, a rano kawę z mlekiem. Dużo? Mało? Raczej niezbyt kalorycznie. Jeśli na castingi w dalszym ciągu będzie nas zawoził Massimo, podnoszę gruby tyłek z kanapy i ruszam na siłownię.

Wydałam dzisiaj cztery euro na mentolowe slimy i kolejny raz poczułam się z tego powodu dziecinnie. Naiwna gówniara, która smakiem nikotyny buduje pewność siebie.

Byłam okropna dla taty, który słusznie przypomniał mi o konieczności zajrzenia do historii. Odkąd wyleciałam z Polski, moja klasa zdążyła już napisać dwa obszerne sprawdziany, a ja ani razu nie otworzyłam podręcznika schowanego w walizce. Jak zwykle po powrocie będę zarywała noce, żeby nadgonić materiał, żeby im udowodnić – mogę imprezować przez miesiąc, a i tak dostanę piątki.

Chyba zjem jeszcze marchewkę.

Sms od B.: Wracaj już, to osobiście kupię ci marchewki, ile tylko zapragniesz! A jak będziesz grzeczna, to nawet kawałek ogórka w gratisie.

Continue Reading

Modeling, Włochy

Pamiętnik modelki – Mediolan #2

31 października, 00:01

Opis na Gadu-Gadu: „zmoknięte Milano”. Skąd się tu bierze tyle deszczu? Te kałuże odbijające szarość nieba, przeszywająca kości wilgoć i szarpane przez wiatr parasole nad głowami przechodniów. Wszystko to skutecznie obrzydza mi Mediolan.

Pożyczyłam od A. słuchawki, dzięki czemu mogłam nareszcie połączyć się z rodzicami na Skypie. Podobno w Częstochowie bardziej słonecznie niż tu.

Zaliczyłyśmy z M. wszystkie pięć castingów, rozrzuconych w cały świat po mapie Mediolanu. Metro, tramwaje, przesiadki, bieganie. Torba z agencyjną książką w jednej, butelka wody w drugiej ręce. Ciągle w ruchu, ciągle spóźnione – a to tylko pięć spotkań. Kolejny obiad w postaci banana i jabłka. Wynagrodziłam sobie ten oszukany lunch tłustą sałatką wieczorem (tak, wiem, tłusta sałatka zakrawa o oksymoron). Zero kawy, zero papierosa. Co się ze mną dzieje?

Sms od K.: Bardzo mi się tęskni. Nawet piszę do pamiętnika dużo od dwóch dni. Odezwę się jutro, pojutrze, w niedzielę też i cały czas jestem z Tobą.

Sms od B.: No dla Ciebie jak przyjedziesz, to jesteśmy skłonni w dzień gwiazdę na niebie zaświecić, a Ty się martwisz, że impreza nie wypali!

Tak mi dobrze, tak mi ciepło z tą myślą, że mam ich wszystkich czekających i tęskniących, że nawet ten deszcz, ta wilgoć, te kałuże, parasole, że wszystko mało ważne – byle tylko do nich wrócić.

Jakoś nie umiem myśleć tutaj twórczo i finezyjnie. Słowa ciężko tłoczą się na kartkach – kanciaste, opisowe, poukładane w coś, czego nie miałam na myśli.

Nadal sama w mieszkaniu. Obym umiała zasnąć.

Continue Reading