Słowa

Przypadki

Zdecydowanie bardziej lubiła dworce kolejowe niż bezosobowe lotniska. Na dworcach rozpoznawało się charakter danego miasta i zapisane torami przejeżdżających pociągów historie. Dworcowa poczekalnia nie miała w sobie nic z ruchliwości i napięcia, które znała z wielkich lotnisk. Tak, jak gdyby na pociągi czekało się spokojniej. A może nauczyła się przez lata, że nie warto ich wyglądać, bo i tak pojawią się w najmniej oczywistym momencie, na nieodpowiednim peronie? Zapowiedziane w ostatniej chwili, znudzonym, żeńskim głosem. Dworce kolejowe rządzą się swoimi prawami. Trzeba się podporządkować.

Gdyby tylko pociąg z Gdańska przyjechał dziś punktualnie, gdyby nie wpadła do kałuży, wybiegając przez tamtą furtkę, gdyby telefon nie wypadł jej z dłoni, kiedy właśnie w tej kałuży, gdyby wcześniej, albo później. Gdyby tylko. Gdyby.

– Można obok?

– Proszę bardzo – przeciągnęła po ziemi walizkę i przesunęła się na ławce, robiąc przy sobie miejsce.

– Ładny maj w tym roku – mężczyzna ciężko opadł na ławkę. – Pociąg z Gdańska? Ja też czekam. Czy coś już zapowiadają?

– Póki co cisza – odparła, wyciągając z torby książkę. – Nie mam tu nawet zasięgu. Zresztą, mój telefon wpadł dziś rano do kałuży. Nie wiem właściwie, po co to panu mówię.

– Zmoknięty telefon, opóźniony pociąg, natrętny nieznajomy. Chyba to nie jest pani najlepszy dzień.

Uśmiechał się.

– Bywało u mnie gorzej.

Otworzyła książkę na przypadkowej stronie, udając, że czyta. Nieznajomy przyglądał się tej naiwnej próbie ucięcia rozmowy wyraźnie rozbawiony.

– Wystarczyło powiedzieć, że nie można obok.

– Słucham?

– Przesunęła się pani.

– Tak wypadało.

– A teraz nie wypada rozmawiać z nieznajomym.

Zamknęła książkę, ostentacyjnie wrzucając ją do torby.

– Proszę bardzo. Rozmawiajmy. I tak nie mam nic do roboty.

Nieznajomy podwinął rękawy koszuli i oparł się wygodnie. Zauważyła wystający spod rękawa tatuaż.

– Zagrajmy w grę.

– Pan zwariował. Dopiero się poznaliśmy.

– Właśnie dlatego będzie się łatwiej grało. Bez wstydu i oczekiwań.

Przyglądała mu się uważnie, próbując go rozszyfrować. Dziwne – nie czuła się zawstydzona, nie czuła się zagrożona. Gdyby tylko ten cholerny pociąg, gdyby nie ta złośliwa kałuża. Gdyby nie utknęła na tym dworcu, gdyby mogli już ruszać. Rozejrzała się dookoła – kilku innych podróżnych przysiadło na ławkach, chodnikach, walizkach i z nieobecnym wyrazem twarzy patrzyło w telefony.

– Jakie są reguły gry?

– Najprostsze z możliwych. Wypowiadam zdanie na pani temat i jeśli okaże się prawdziwe – wygrywam.

– A co będzie nagrodą?

– Moje pytanie i pani odpowiedź.

– Skąd pewność, że odpowiem panu szczerze?

– Nie mam takiej pewności. To gra. Może pani oszukiwać, choć to niedozwolone.

– Utwierdzam się w przekonaniu, że pan jest szalony.

Roześmiał się. Sama też się mimowolnie uśmiechnęła. Było w nim coś zaskakująco bliskiego. Ciepłego. Miłego. 

– Dobrze, zaczynajmy – westchnęła, poprawiając się na oparciu.

– Wspaniale. A zatem. Ma pani na imię Ania.

Zmarszczyła brwi i przyglądała mu się przez chwilę w milczeniu.

– Poszedł pan na łatwiznę, wybierając tak popularne imię.

– A więc zgadłem. Nie zaprzeczasz.

– Skończyliśmy z paniowaniem?

– Czas najwyższy. Wygrałem odpowiedź na moje pytanie.

Miała wrażenie, jakby zwyczajny dzień zmienił się w scenariusz filmu. Prawie słyszała skomponowaną specjalnie dla nich muzykę.

– Proszę pytać.

– Dlaczego ze mną grasz?

– Co za głupie pytanie! Gram, bo oboje utknęliśmy na dworcu i nie mamy co robić.

– Nieprawda. Daję ci drugą szansę. Dlaczego ze mną grasz, Aniu?

– Studiujesz psychologię?

Uśmiechnął się i nachylił łagodnie w jej stronę.

– Aktorstwo.

– Mogłam się tego spodziewać.

– Wciąż czekam na odpowiedź.

Ciszę dworca rozciął automatyczny głos zapowiadający pociąg. Nie ich. Poczuła dziwną ulgą, niczym nieuzasadnioną.

– No dobrze. Gram z panem… gram z tobą. Bo mnie zaciekawiłeś. Bo lubię wyzwania i lubię ulegać dziwnym zrządzeniom losu. Powinnam być teraz gdzieś indziej, powinnam być z narzeczonym – po ostatnim zdaniu celowo zrobiła pauzę, żeby jego znaczenie wybrzmiało.

– Kolejne stwierdzenie: jesteś w szczęśliwym związku.

– Oszukujesz. To też było za proste.

– Wierzysz w zrządzenia losu?

– Wierzę w to, że wszystkie przypadki tworzą spójny labirynt. Z każdego labiryntu można wyjść – metodą prób i błędów. Pomyśl tylko, tak niewiele czasem od nas zależy. Gdyby nie opóźniony pociąg…

– Byłabyś z narzeczonym.

Majowe słońce odsunęło chmury i zmieniło kolory dworca. Nie zauważyła, kiedy ich opóźniony pociąg wtoczył się ciężko na tory. Telefon odżył w torebce napastliwym dźwiękiem dzwonka. Wydawało jej się, że walizka waży więcej niż wcześniej.

***

Całe szczęście, że pociąg z Gdańska przyjechał dziś punktualnie, pomyślała, pchając walizkę po zatłoczonym peronie. „Wsiadam do wagonu” – zdążyła wystukać na ekranie, zanim ktoś wytrącił jej telefon z dłoni.

– Co pan wyprawia?! – krzyknęła, podnosząc telefon z ziemi.

– Bardzo panią przepraszam, nie chciałem pani potrącić. Może pomóc z walizką? Wygląda na ciężką.

Nieznajomy podwinął rękawy koszuli i sięgnął po jej walizkę.

– Ciekawy tatuaż – skomentowała, zanim bez słowa zniknął w tłumie. Przecisnęła się przez korytarz i odnalazła swój przedział. Wyciągnęła z torby książkę. Pociąg leniwie ruszył.


M.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Asix
Asix
4 miesięcy temu

Wspaniale się czytało, na rozpoczęcie weekendu