Słowa

Halina Poświatowska to jest podobno człowiek

Z okazji Walentynek post niecodzienny, niezwiązany  z tematem modelingu. Chciałabym wspomnieć dzisiaj osobę, która moim zdaniem najpiękniej potrafiła mówić o miłości, czyli częstochowską poetkę Halinę Poświatowską. Publikuję dla Was pracę napisaną przeze mnie na potrzeby konkursu literackiego w liceum. Zadanie konkursowe polegało na interpretacji dowolnego wiersza Haśki – mój wybór padł na utwór zatytułowany „Halina Poświatowska to jest podobno człowiek”.

Halina Poświatowska to jest podobno człowiek 
i podobno ma umrzeć jak wielu przed nią ludzi 
Halina Poświatowska właśnie teraz się trudzi 
nad własnym umieraniem 
ona jeszcze nie wierzy ale już podejrzewa 
i kiedy w sen zagłębia lewą rękę to w prawej 
zaciska mocno gwiazdę – strzępek żywego nieba 
i światłem poprzez ciemność krwawi 
potem gaśnie za sobą wlokąc warkocz różowy 
ciemniejący na wietrze nocy groźnej i chłodnej 
Halina Poświatowska – te trochę garderoby 
i te ręce – i usta co nie są już głodne

Continue Reading

Uncategorized

Tokio 2009 // onigiri-love

Ten naród jest chory: pracują tak dużo, że zupełnie zapominają o obowiązku wyspania się we własnym łóżku. W efekcie każdego dnia, o każdej porze wagony metra przeistaczają się w publiczną sypialnię. Czy oni się w ogóle budzą na swoich przystankach? 
Ruskie disco-polo z różowego ipoda. Mamy dzisiaj humory wyborne, głupawka za głupawką, tańce i śpiewy w naszym amusement car. 
Zjadłam rice ball, przejeżdżam obok ogrodu cesarza, śpiewam Justina, piję sojowe latte i palę Marlboro wychylając się przez otwarte okno samochodu. Bezchmurne niebo i słońce barwią Tokio imitacją lata. W takich chwilach nie martwi mnie nic, w takich chwilach doceniam wszystko, co otrzymałam od życia i jestem najszczęśliwszą nastolatką pod słońcem.
Dzisiaj tęsknię najbardziej za S. i K. Za tym, żeby do mnie przyszedł, żebym zrobiła jej popcorn, żeby odpalił mi papierosa, żebyśmy wypiły razem wino, żeby nazwał mnie kupą, żeby mi śpiewała, żeby się przytulał, żebym się do niej przytuliła, żeby był blisko, żeby była. 
To wszystko, co mnie tutaj męczy, smuci i stresuje znika, kiedy tylko pomyślę, że jako stara i pomarszczona babcia zawsze będę mogła powiedzieć: „I used to be a model!”. Tego nikt mi nie odbierze.

***
RICE BALL / ONIGIRI / OMUSUBI
Coś, co jako absolutnie największa fanka sushi pokochałam od pierwszego kęsa.
Onigiri robione jest z ryżu formowanego w trójkątny lub owalny kształt, czasami zawinięte w wodorosty nori. Tradycyjnie potrawę nadziewa się marynowaną śliwką (umeboshi), ikrą, krewetkami, rybą (tuńczyk, łosoś itp). Farsz jest zazwyczaj słony, aby chronić ryż przed zepsuciem.
Obecnie onigiri jest jedną z popularniejszych przekąsek w Japonii, dostępną w praktycznie każdym supermarkecie czy convenience store. Służy
często jako prowiant na drogę.
Przygotowanie onigiri w domu jest banalne. Ja zawsze korzystam z okazji przy robieniu domowego sushi i z pozostałego ryżu formuję ukochane kule czy też trójkąciki. Swoje onigiri napełniam pastą tuńczykowo-majonezową (w takiej wersji najczęściej jadałam w Japonii) i zawijam plasterkiem nori. Pycha!
Uncategorized

Tokio – zdjęcia

Dziękuję za cierpliwość! ありがとう!
Sesja oficjalnie za mną 🙂 Z dwóch najważniejszych egzaminów językowych zaskakująco pozytywne oceny. Jestem zmęczona, ekstremalnie niewyspana, ale szczęśliwa, że to już koniec i teraz zostaje mi tylko odświeżanie USOSa w oczekiwaniu na oceny oraz zasłużony odpoczynek (choć tylko 10 dni, podczas których muszę napisać połowę pracy licencjackiej…).
Ktoś mógłby pomyśleć, że pisanie o Tokio w dniu zakończenia wieloegzaminowej sesji na japonistyce to trochę za dużo, ale przecież tamten wyjazd był jednym z najlepszych w życiu, a poza tym doszłam chyba w końcu do momentu japonistycznej egzystencji, kiedy to, co robię zaczyna mieć jakikolwiek sens. Nie będę się teraz rozpisywać, jak trudne są moje studia i jak pochopną decyzję podjęłam decydując się na naukę japońskiego – dzisiaj cieszę się, że jestem tu, gdzie jestem, z całym bagażem wiedzy i umiejętności, które posiadłam przez ostatnie 2,5 roku. 
*
Dlaczego mój drugi wyjazd do Tokio był inne niż wszystkie inne wyjazdy modelingowe?
1. Po raz pierwszy nie mieszkałam i nie „trzymałam się” z żadną Polką.
2. Po raz pierwszy i ostatni nie miałam tylko jednej „bratniej duszy”, ale zgraną paczkę fantastycznych koleżanek, z którymi każdy dzień był inny, jeszcze śmieszniejszy od poprzedniego.
3. Dużo pracowałam.
4. Zrobiłam pierwszy w swoim życiu edytorial dla Vogue’a (6 stron).
5. Obchodziłam w Tokio swoje osiemnaste urodziny 🙂