Słowa

Ostatni SMS

T. przekręca kluczyk w stacyjce i ucisza silnik. Wnętrze samochodu oświetla teraz tylko pobliska latarnia i migający na siedzeniu pasażera telefon. Sięga po niego, przeciera twarz dłońmi i spogląda na ekran. Ostatni SMS, jeszcze ciepły od emocji. Przez chwilę głaszcze ekran telefonu, jakby dotykał jej włosów – ułożonych w pośpiechu, pachnących pierwszym jesiennym mrozem. Odwraca wzrok w stronę eleganckiego domu po drugiej stronie ulicy. Metodą prób i błędów nauczył się odpowiednio parkować: tak, by z bezpiecznej odległości rejestrować ruch w oknach, ale nie wzbudzać podejrzeń wśród ciekawskich przechodniów. Z kieszeni kurtki wyciąga słuchawki i podpina do telefonu. Muzyka rozlewa się w głowie T. łagodną melancholią. Nie, to nie jest przygnębienie. Raczej zmęczenie czekaniem. Na coś, co wydarzyło się do tej pory tylko w ich wyobraźni.

Continue Reading

Codzienność

Byle nie teraz

Uwielbiam koniec sierpnia za przedszkolne wyprzedaże – mogłabym godzinami oglądać te wszystkie zeszyty, teczki, ołówki różnej grubości, kolorowe zakreślacze. Było upalne sierpniowe popołudnie, kiedy stałam przed półką w supermarkecie, a serce i rozum toczyły zawziętą walkę o kolejny zeszyt w jeże. Nagle w mojej alejce pojawiły się dwie urocze staruszki.

– Do czego ja bym tu sobie kupiła zeszyty? Biologia, chemia, religia… Popatrz, Stasia, za naszych czasów takich rzeczy nie było. Ale ja bym sobie teraz poszła do szkoły.

– Ano, mogłyśmy się trochę później urodzić.

Odpuściłam zeszyt w jeże, ale to zdanie ze mną zostało. Urodzić się trochę później, trochę wcześniej. Kiedyś, byle nie teraz.

Continue Reading

Codzienność

Idealny moment

Moje życie wygląda dzisiaj tak, jak sobie wymarzyłam: ja, laptop, ulubiona kawiarnia, aromatyczne flat white, ciasto. Palce wybijają na klawiaturze rytm, wiedzą, co i jak chcę pisać. Jestem dyrygentką swojego życia – najlepszą, bo jedyną.

Nie znalazłam się tutaj przez przypadek. Wcale nie było łatwo. Musiałam wygrzebać się spod kołdry przyzwyczajeń i bezpiecznych rozwiązań. Zrozumiałam, dokąd chcę dojść i przestało mnie martwić, o ile chwil zwątpienia będę się potykała po drodze. Robię to, co lubię, co daje mi wiatr w żagle, jeśli ktoś to doceni – fantastycznie, jeśli nie – mam przynajmniej z życia satysfakcję.

Od czego zaczął się blog? Po raz drugi z tego samego powodu: poczucia, że nie wykorzystuję w pełni swoich możliwości. Poczucia, że dni przelatują mi przez palce, niebezpiecznie identyczne. Zawieszenia między tym, czego bym chciała, a tym, czego nie robię. Szukania przyjemności po studiach i po pracy, potrzeby ucieczki, posiadania swojej prywatnej odskoczni.

Continue Reading

Codzienność

Problem z Noblem

Z okazji odbywającego się ostatnio festiwalu Conrada, do Krakowa zawitała Olga Tokarczuk – ceniona pisarka, laureatka prestiżowych nagród literackich, w tym Nagrody Bookera i przyznanej przed miesiącem Literackiej Nagrody Nobla. Tokarczuk spotkała się z czytelnikami w sobotę, a dzień później w Wydawnictwie Literackim podpisywała egzemplarze swoich książek.

Kiedy tylko zobaczyłam informację o spotkaniu, wysłałam wiadomość do S., która, równie mocno jak ja, od lat uwielbia Tokarczuk. Sobotnie wydarzenie było całkowicie darmowe, trzeba było jednak zdobyć obowiązkową wejściówkę, a te, jak się pewnie domyślacie, rozeszły się po minucie. Ani ja, ani S. nie byłyśmy dosyć szybkie.

– Żeby zdobyć wejściówkę powinno być jakieś pytanie. – podsumowała S. z rozgoryczeniem – O imię bohatera książki na przykład. I 10 sekund na odpowiedź.

– Albo jakie słowo najczęściej pojawia się w „Prawiek i inne czasy”.

– Wtedy tylko ty i ja miałybyśmy wejściówki.

Continue Reading

Modeling

Żeby ją zadowolić

Xi podnosi do ust chude palce, zastyga z papierosem przy twarzy. Nasz balkon oświetlają zapalające się nieśmiało okna w sąsiednich kamienicach. Siedzimy w tym półmroku, ja z kolanami podwiniętymi pod brodę, Xi oparta o barierkę, zaciąga się papierosem. Z oddali dochodzą nas odgłosy imprez na plaży – Barcelona nigdy nie śpi, Barcelona się bawi. Pewnie gdzieś wśród tego bawiącego się w najlepsze tłumu są nasze współlokatorki, dwie sympatyczne, ale słabo mówiące po angielsku Hiszpanki. Barwy nocy przeobrażają twarz Xi w prawdziwe dzieło sztuki, w jej oczach odbija się księżyc, kiedy tak na mnie patrzy. Jej pełna, blada twarz, oczy – kratery smutku. Czarne włosy, niczym niebo bez gwiazd, oplatające kontur buzi.

– Tęsknisz za domem? – pytam. Może pytam naiwnie. Wszystkie modelki tęsknią za domem, bez względu na pochodzenie.

– Tęsknię – zaciąga się papierosem. – Ale szybko nie wrócę.

Continue Reading