Codzienność

Znikające rzeczy

Boję się znikających rzeczy. Czasu na przykład. Ten znika najszybciej – wystukuję kilka słów na klawiaturze, a chwila, w której myśli przeobraziły się w zdania, odeszła już bezczelnie. Czas odchodzi bez zapowiedzi i bez pożegnania, bezszelestne przemijanie opanował do perfekcji. Jesteśmy zbudowani z dni, godzin, minut, chwil. Razem z krwią w naszych żyłach pulsują sekundy – każdy wydech i wdech odwraca nieprzejednaną klepsydrę.

W Japonii kontemplacja ulotności chwil jest kategorią estetyczną. Japończycy potrafią smucić się w uporządkowany sposób, wkładają smutek w ramy estetyki, znajdują uzasadnienie dla codziennej melancholii. Smucenie się jest częścią japońskiej kultury, uwypukla wrażliwość na przemijanie chwil – przemijanie, więc życie. Stąd też umiłowanie delikatnych kwiatów sakury, wybuchających różem na samym początku wiosny oraz liści klonów momiji, czerwieniących się jesienią.

Continue Reading

Codzienność, Modeling

Pamiętnik modelki #3

21 września 2013, hostel, Paryż

Nauczona doświadczeniem z Mediolanu, postanowiłam wzbogacić mój – być może kilkudniowy – pobyt w Paryżu tyloma pozytywnymi wspomnieniami, ile tylko uda mi się zgromadzić. Dlatego też zamiast denerwować się wczoraj na koszmarnie wolny Internet, umówiłam się z W., modelką z mojej agencji-matki, która jest tutaj na kontrakcie z inną paryską agencją. Wypiłyśmy po dwa piwa, wypaliłyśmy kilka papierosów, uśmiałam się i pozwiedzałam magiczny Paryż nocą. W ten weekend planuję obejść miasto wzdłuż i wszerz, maksymalnie wykorzystać czas, który dostałam w prezencie.

23 września 2013, hostel, 6:30

Od godziny siedzę w kuchni i czekam na śniadanie, które rozpoczyna się o 7:30. Umieram z głodu, zmęczenia, niewyspania i nerwów. Przez całą noc nie zmrużyłam oka przez dwóch chrapiących w sąsiednich łóżkach facetów. Tak – w moim wspaniałym hostelowym pokoju mieszkam obecnie z dwoma obcymi mężczyznami, jeden ma tak na oko sześćdziesiąt, drugi trzydzieści parę lat.

Continue Reading

Modeling, Podróże

Pamiętnik modelki #2 – Paryż

17 września 2013, 7:30

Obudziłam się oczywiście o 6:30, cholera wie, po co i dlaczego. O 7 zjadłam śniadanie (twarożek z dżemem i dwa ciastka dietetyczne z masłem orzechowym) i z powrotem położyłam się do łóżka, ale natłok pomysłów związanych z blogiem rozbudził mnie silniej niż kawa. Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz czułam takie przyjemne podniecenie, pozytywne wibracje i pewność, że robię coś odpowiedniego.

11:15

Czy ktoś mi w końcu odpisze, czy ktoś raczy odpowiedzieć na moje wiadomości?

16:40

Tym razem nie będę się poddawać. Nie pozwolę sobie rzucać ciągle kłód pod nogi. Powinnam znaleźć odpowiednie techniki relaksacji, bo co chwilę wynajduję nowe powody do zamartwiania. Doskonałymi środkami odstresowującymi są dobre książki i bliscy przyjaciele. Dlatego też zaczytuję się w biografii Maxa Factora, a wieczorem wychodzę z O. na piwo.

Continue Reading

Codzienność, Modeling

Pamiętnik modelki #1

8 września 2013, 9:28

Pierwsze czynności po przebudzeniu to wejście na wagę, zmierzenie obwodu bioder i wypicie kubka przegotowanej wody z cytryną. Siedzę przy stole w kuchni i oglądam piękny dzień za oknem. Mimo wczesnej godziny słupek rtęci na termometrze dogadania już dwudziestą kreskę. Koniec lata rozpieszcza nas zaskakująco ciepłym weekendem – wykorzystaliśmy go wczoraj obiadem w Złotym Potoku, a dziś planujemy uczcić pieczonkami na działce.

Karmelowa kawa z mlekiem i kolejna próba nauki do egzaminu licencjackiego. Układ sił na współczesnej japońskiej scenie politycznej. Tanoshii. Mam kiepski humor, bo w biodrach 88 cm, a w udach aż 89. Ohyda! Wiem, że ostatnio folgowałam sobie z jedzeniem, szczególnie w nocy, ale żeby dwa ciasteczka, trzy babeczki i cztery czekoladki tak szybko osiedliły się na biodrach? Dlaczego nie mogę utrzymać jednej wagi bez ciągłego myślenia o jedzeniu, bez wyrzutów sumienia i odmawiania słodkości? Dlaczego tyłek nie rośnie od marchewki?

Continue Reading

Słowa

Lustro

Poprawił mankiet koszuli i stanął przed wąskim lustrem. Twarz przybrudzona kilkudniowym zarostem, na skroniach pierwsze włosy oszronione siwizną. To ze stresu, powtarzał sobie, dotykając dłonią twarzy, wymacując na niegdyś gładkiej powierzchni pierwsze niteczki zmarszczek. Czasami miał wrażenie, że jego skóra pęka pod naciskiem nieprzespanych nocy i zbyt ciężkich myśli. Sięgnął po leżące na stoliku papierosy i przez chwilę obracał miękką paczkę w dłoni. Nie umiał sobie przypomnieć, kiedy zgubił zapalniczkę.

– Nie pal w domu.

Kobiecy głos wyrwał go z zamyślenia. Owinięta prześcieradłem, siedziała teraz na łóżku. Słońce prześlizgiwało się przez uchylone zasłony, barwiąc jej jasne włosy złotymi refleksami. Jak to możliwe, że niektóre kobiety wyglądają tak o poranku? Jak gdyby dziedziczyły po odchodzącej nocy całą urodę i mrok. Jest pewien rodzaj piękna, który powinien być zakazany, by świat mógł zachować równowagę oraz zdrowy rozsądek.

– Za każdym razem, kiedy widzę cię przy tym lustrze, zastanawiam się, kim jesteś.

– Wiesz, kim jestem. Człowiekiem, który przychodzi i odchodzi bez ostrzeżeń.

Widział w lustrzanym odbiciu jej zmęczone spojrzenie. Dlaczego pragnąc dobrze, trzeba wciąż tyle cierpieć? Kiedy w grę wchodzi namiętność, ludzie durnieją do reszty. Kobiety, mężczyźni. Gubią się w labiryncie rzeczy ważnych i ważniejszych.

Continue Reading